ZB-Szwoch.pl - Mój pamiętnik z wypraw

Witam w moim miejscu na świecie! Znajdziesz tu kilka spostrzeżeń, wspominek z wypraw i generalnie – mój punkt widzenia na podróże. Skoro już tu jesteś, to może akurat znajdziesz inspirację na swą własną :)

Kayak Highway to Hel

Po 5 latach niepodzielnego panowania na fiordach, jeziorach, morzach i oceanach mojego wiernego, żółtego szerszenia, przyszedł czas na zwiększenie floty swoich statków. I tak, na początku maja, miałem okazję zrobić pierwszy, nieco większy test nowego nabytku, jakim jest Neris Walkiria. Kajak nie jest dmuchany, a składany. Wprawdzie nie z drewna dryftowego, ani z kości morsa, ale technologia przypomina tą stosowaną przez setki lat przez rdzennych Inuitów.

Do tego posiada możliwość instalacji zestawu żaglowego, na której bardzo mi zależało. Za pierwszym razem składałem go prawie 3 godziny, obecnie jest to połowa czasu. Jak to na początku, różnie bywa, ale nieźle się dogadujemy. Na wodzie trzeba się jeszcze dotrzeć, ale nautyka kajaka z żaglem jest zaskakująco dobra.

Rankiem 3-ciego maja ruszam autem do Górek Zachodnich, by o 11 zwodować kajak. Nie miałem ściśle określonego planu, ale na wszelki wypadek wziąłem wszelkie niezbędne rzeczy ze sobą. Płynę w suchym kombinezonie. Co ciekawe, ponad 25 lat temu, właśnie w Górkach Zachodnich, zaczynałem swoją niedługą żeglarską przygodę, pod okiem ś.p. trenera Krzysztofa Zawalskiego na łódkach klasy Optymist. Przyszedł więc czas na swego rodzaju reaktywację. 🙂

Początkowo na samym wiośle, ale z czasem, z coraz większą pomocą żagla, rozwijam przyzwoitą prędkość. Po niespełna 5 godzinach dopływam na Hel. Ubolewam, że z uwagi na pandemię, nici ze świeżej rybki. Odpoczywam i analizuję sytuację. Powrót pod wiatr mógłby mi zająć znacznie więcej czasu, a na zegarku zbliżała się 17. Postanawiam wrócić do Gdańska pociągiem. Cały zestaw waży prawie 50 kg w czterech torbach, ale dopłynąłem możliwie najbliżej dworca kolejowego.

To była świetna, dość spontaniczna odskocznia od natłoku głównie negatywnych informacji, jakimi ostatnimi czasy, jesteśmy codziennie bombardowani. Zobaczymy, jakie wieści przyniosą kolejne dni i tygodnie. U mnie poza pracą, planami, jest też czas na uzupełnienia sprzętowe.

Na koniec jeszcze kajakowe podsumowanie i wspominki z roku 2019:

* * *

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *