ZB-Szwoch.pl - Mój pamiętnik z wypraw

Witam w moim miejscu na świecie! Znajdziesz tu kilka spostrzeżeń, wspominek z wypraw i generalnie – mój punkt widzenia na podróże. Skoro już tu jesteś, to może akurat znajdziesz inspirację na swą własną :)

O mnie

Z od imienia, B od przezwiska. O sobie słyszałem też: powsinoga, włóczykij, (pół)nocnik 🙂 Nigdy nie przepadałem za słowami: blog i projekt w kontekście podróży. Tak samo jak za nadmiernie coachingową retoryką, którą są one coraz bardziej przesiąknięte. Uważam, że powinny w miarę możliwości pozostać w sferze korporacji, gdyż obecnie już prawie wszystko, także w życiu codziennym, można nazwać projektem bądź procesem.

Nie dorabiam specjalnej ideologii do swoich podróży – po prostu je wybitnie lubię 🙂 Dzikość, cisza, błogostan, nierzadko samotność. Wcześniejsze planowanie i późniejsze wspominanie. Wyjść z domu, przeżyć przygodę, doładować akumulatory i wrócić.

Jestem zdania, że generalnie w życiu, a już przede wszystkim w podróżach, każdy powinien robić to co najbardziej lubi, w czym się czuje na siłach, a zarazem sprawia mu największą radość. Niezależnie czy to dotyczy kierunku czy ilości osób z jaką się podróżuje.

Uważam, że fajnymi pomysłami i przeżyciami, o ile się chcę – należy się dzielić. A zdecydowanie najłatwiej w obecnych czasach jest to robić przez internet. Dlatego też ostatecznie zdecydowałem się założyć tę stronę, choć nie ukrywam – biłem się trochę z myślami. Niech będzie ona moim podróżniczym pamiętnikiem, w sieci nic na dłuższą metę nie znika i to mnie chyba ostatecznie przekonało. Plus namowy kilku osób 🙂

Mój kanał na Youtubie. Zachęcam do przejrzenia swoich kilku amatorskich filmików, bez obaw – nie będzie agitacji o subskypcję i klikanie w dzwoneczek 🙂

Jestem przeciwny ostentacyjnym prośbom o sponsoring w obecnych czasach, przede wszystkim mam na myśli ten podróżny. Doskonale rozumiem, że największe ekspedycje nie mają prawa odbyć się bez sponsorów, jednak teraz, sieć jest coraz bardziej przesiąknięta zbiórkami na wyjazd pod przykrywką spełniania marzeń, np. z dziećmi. Podróżowanie (nie na kraniec świata) stało się na tyle tanie, poprzez loty, CS czy jazdę na stopa, że każdy, kto chce, ma trochę czasu i samozaparcia, prędzej czy później na bliższą lub dalszą wyprawę może sobie pozwolić. Oczywiście bez spania w super drogich hotelach. Nie róbmy z backpackingu => begpacking.

Na swoje wyprawy i życie codziennie zarabiam w tej samej branży, w której na swoje ekspedycje w latach 70-tych i 80-tych zarabiali polscy himalaiści, których podziwiam i niezmiennie zazdroszczę „romantyzmu”, jaki mieli wówczas w górach wysokich. Tego nikt im nie odbierze. I poniekąd do tego dążę także w swoich podróżach.